Hotele w Budapeszcie
No nareszcie dobra wiadomość! Szef dzwonił – ma dla mnie super zlecenie. Nasza firma turystyczna postanowiła rozszerzyć swoją działalność o Budapeszt, dlatego wysyła mnie i Brydzię na kontrolę do kilku hoteli.
Hotele w Budapeszcie to podobno full wypas, nawet te niższych kategorii – stwierdził szef. Zobaczymy. Spakowałam się w dwie godziny, pojechałam odebrać bilet lotnicze do firmy i właśnie lądujemy w stolicy Węgier. Musimy przetestować dwa hotele w Budapeszcie, czyli średnio doba na jeden hotel. Mało! Więc nie ma co się szczypać, taksówka i do pracy!
Brydzia wymiotowała całą podróż, więc pierwszy hotel musiałam oceniać sama. Był to hotel „Roma” trzygwiazdkowy. Jak na nazwę przystało, wystrój iście cygański. Trochę za kolorowo jak na mój gust, ale pokój niczego sobie. Czyściutki, jest wszystko co być powinno aby dobrze wypocząć. Jedyny minus to dodatkowa opłata za telewizję, ale czy przyjeżdżając do tak pięknej stolicy, będziemy oglądać TV? Wątpię. Szybciutko sprawdziłam jeszcze co i gdzie można zjeść. No! Typowa kuchnia węgierska – wszystko ostre i czerwone – papryka, papryka i jeszcze raz papryka.
Ogólne wrażenie, dobre z plusem. Ceny przystępne. Myślę że polski turysta świetnie tu wypocznie. Dobra. Idę spać. Brydzia chrapie jak prosiak, no ale jutro niestety jej kolej.
Następnym przystankiem jest pięciogwiazdkowy hotel „Belweder”. Sądząc po fasadzie, nie będzie to hotel na kieszeń przeciętnego Kowalskiego – stwierdziłyśmy zgodnie. Nie myliłyśmy się. Ale jako że w naszym kraju na wypoczynek udają się także Kowalscy z grubymi portfelami, sądzę że ten hotel będzie dla nich w sam raz. Już sam hol robi piorunujące wrażenie.
Tak okazałych kryształów na sufitach nie powstydziłby się sam Swarowski. Jednak najlepsze miało dopiero nastąpić, kiedy to weszłyśmy do pokoju, nogi się pod nami ugięły. Przecież to był apartament iście królewski! Kiedyś pewnie mieszkała tu sama Sissi. Żeby dokładnie pozwiedzać tylko ten pokój, potrzeba doby. Kiedy zeszłyśmy do restauracji – All inclusive – to obawiałam się że gdybym chciała spróbować tych wszystkich wspaniałych potraw, to noc spędziła bym z głową w muszli… w sumie jest marmurowa, wytrzyma.
Po chwili dotarło do nas, że na zajątrz mamy opuścić ten hotel… przecież jeszcze został basen, jacuzzi, masaże, spa, sauna… Nagle do rzeczywistości przywraca nas dźwięk telefonu… do słuchawki krzyczał szef:
- Dziewczyny!, nie możecie jutro wrócić, wybuchł wulkan na Islandii, wszystkie loty w Europie odwołane!