Turbulencje w drodze do Norwegii
Dobrze, że stare nawiązane kiedyś znajomość są w stanie przetrwać długi czas i nigdy nie zamierają. Tak było i w moim przypadku. Para którą poznałem na studiach utrzymuje dalej ze mną kontakt, mimo tego, że zaraz po ich ukończeniu i otrzymaniu dyplomu wyjechali do Norwegii. Dzięki temu pewnego dnia otrzymałem od nich propozycję spędzenia wakacji w Norwegii. Długo nie czekając za pośrednictwem Internetu kupiłem tanie bilety lotnicze do Norwegii. Powiadomiłem również moich znajomych o dacie i godzinie przylotu aby mogli odebrać mnie z lotniska.
Odprawa na lotnisku na całe szczęście poszła w miarę sprawnie. Perspektywa krótkiego dwugodzinnego lotu też napawała optymizmem. Wszystko byłoby w najlepszym porządku gdyby nie fakt, że pogoda niestety nie sprzyjała. Padał dość mocny deszcz a według prognoz nad północną Europą miały przechodzić burze. Jednak na rezygnacje z podróży było już za późno, a poza tym wcale mnie to nie zrażało.
Z terminalu do samolotu przetransportował nas autobus, mimo że samolot był jednym z najbliżej stojących przy budynku. Możliwe, że obsługa nie chciała mieć na pokładzie samolotu przemokniętych pasażerów. Na pokładzie samolotu wszyscy zajęli miejsca, mnie na całe szczęście udało się zająć miejsce koło okna tak jak lubię. Start mimo deszczu poszedł gładko. Bez większych problemów osiągnęliśmy pożądany pułap i kontynuowaliśmy lot.
Dopiero gdzieś w połowie drogi pojawił się komunikat aby zapiąć pasy, złożyć stoliki i wyprostować oparcia. Kapitan poinformował nas o możliwości wystąpienia niewielkich turbulencji. Jak one były niewielkie to mi kaktus na ręce wyrośnie. Po krótkiej chwili zza okien samolotu zaczęły nas dobiegać odgłosy grzmotów i dość spory hałas. Na zewnątrz szalała burza. Samolot zaczął się dziwnie trząść, nawet stewardesy się pochowały gdzieś z przodu samolotu. To nie był optymistyczny sygnał. Brakowało tylko, żeby znad głów spadły nam maski tlenowe. To wywołałoby sporą panikę.
Na całe szczęście turbulencje nie trwały długo, zaledwie parę minut Wszystko szybciej się uspokoiło niż się zaczęło. Mimo takiej małej przygody, która powiedzmy nieco urozmaiciła mi podróż, nigdy nie wybrałbym innego środka transportu jak samolot. Kiedy znajomi znowu zaproszą mnie do siebie w odwiedziny to bez wahania kupię bilet lotniczy do Norwegii i szybko, bez przygód się do nich dostane.