Okres studiów to czas, który składa się nie tylko z nauki przyszłego zawodu, ale również ze zdobywania doświadczeń życiowych w wielu innych obszarach. Jest to czas, gdy można zwiedzić miejsca, które dotąd wydawały zbyt odległe lub zbyt niedostępne. Czas, w którym zawiera się przyjaźnie na całe życie i często poznaje przyszłą partnerkę lub partnera. Momentem, kiedy kumulują się te wszystkie, odległe od nauki, aspekty studenckiego życia jest czas zimowych wakacji i wyjazdów.

Krótka przerwa przed sesją lub wspaniała nagroda tuż po, jest tym czego najbardziej potrzeba tęskniącym do zwiedzania świata, żakom. Wyjazd taki należy jednak dokładnie przemyśleć i zaplanować. Turystyka studencka ma bowiem to do siebie, że często bywa równie nieprzewidywalna jak jej uczestnicy. Dlatego też, sugerując się jedynie miejscem, w którym mają odbyć się wymarzone wakacje można przeżyć poważny szok.

Dlatego też nieprzemyślana decyzja może sprawić, że nawet najwspanialsze miejsce nie uratuje wyjazdu. Nie znaczy to oczywiście, informatyk wrzucony nagle między socjologów lub filozofów może mieć trudność z odnalezieniem się. Filozof nie będzie potrafił zrozumieć przyszłych absolwentów medycyny. Problem leży gdzie indziej …

Precyzowanie oczekiwań

Jest nim podejście do życia i zabawy, które nie przestrzega sztywnego podziału na humanistów i umysły ścisłe. Sprawa zabawy to sprawa sposobów spędzania wolnego czasu, słuchanej muzyki, oglądanych filmów, uprawianego sportu i stawianych wyjazdowi oczekiwań. Dlatego też wyjazdy studenckie, aby były dobre, muszą posiadać jasno określony profil. Jeśli w wolnym czasie interesuje nas muzyka grana przez wyginającego się za konsoletą Dj’a, to zdecydowanie mówmy, o tym organizatorom i oczekujmy tego od nich. Jeśli chcemy mieć pewność, że zdołamy przynajmniej połowę swoich wakacji spędzić na deskach lub desce, również nie ukrywajmy tych oczekiwań.

Wybierajmy tylko spośród wyjazdów, które już na wstępie podkreślają w swojej ofercie takie punkty, które są dla nas ważne. Jeśli tego nie zrobimy może okazać się, że pod hasłem „wyjazd studencki” kryje się coś zupełnie innego niż sami przez to rozumiemy. Być może brzmi to trywialnie, ale wielu studentów nigdy przed wyjazdem nie sprecyzowało dokładnie swoich oczekiwań, zadowalając się ładną ulotką i myślą, że „jakoś to będzie”. W efekcie niejeden z nich żałował później swojej decyzji siedząc przy grającym smętne melodie radiu. Otoczony przez grupy odzianych we flanelowe koszule smutasów, którzy próbowali wmówić mu, że są tacy sami jak on. A miało być tak pięknie…

Pamiętajmy, dzisiejsza turystyka to przemysł wysoce rozwinięty i zdolny zaspokoić najwybredniejsze gusta. Nie pozwólmy zatem, aby nasze własne niedbalstwo popsuło nam wakacje.