Państwowa Komunikacja Samochodowa w okresie obowiązywania poprzedniego ustroju politycznego była jednym z najpopularniejszych przedsiębiorstw transportowych. Autokary wygodniejsze niż klasyczne autobusy umożliwiały szybkie pokonywanie dużych dystansów, a jednocześnie zapewniały bezpośrednie i bezproblemowe połączenia między odległymi miejscowościami. Jednak zanim uformował się gigant, zaczynano całkiem skromnie.

Powstanie PKS

Zręby PKS powstały jeszcze w czasie trwania II Wojny Światowej, a dokładnie w marcu 1945 roku, kiedy to powołano PUS – Państwowy Urząd Samochodowy. Urząd ten miał zająć się potrzebami komunikacyjnymi i transportem w zniszczonym wojną kraju. Niedługo po tym stworzono osobną jednostkę do zarządzania tylko i wyłącznie usługami przewozowymi – czyli dobrze nam znaną Państwową Komunikację Samochodową.

Jej pozycja wśród innych firm transportowych szybko rosła, a szczyt prosperity PKS osiągnęła w latach 60-tych i 70-tych. Rozwój i dobra passa przedsiębiorstwa trwa aż do lat 80-tych, kiedy to następuje załamanie gospodarki i tym samym spadek dochodów PKS. Nowe realia gospodarczo-polityczne wymuszają zmianę w organizacji i stylu zarządzania firmy – wiele zakładów pracy upada. Powodem jest powstawanie prywatnych, konkurencyjnych przedsiębiorstw oraz coraz powszechniejsze nabywanie przez obywateli własnych pojazdów i uniezależnianie się od państwowego transportu.

Te wszystkie czynniki bardzo negatywnie wpłynęły na kondycję finansową PKS, a także bezlitośnie obnażyły słabe punkty tej struktury. Dzisiaj funkcjonuje ponad sto pięćdziesiąt samodzielnych przedsiębiorstw Państwowej Komunikacji Samochodowej, tylko 1/3 tych podmiotów wciąż pozostaje własnością państwa.

Dziś autobusy nadal są popularne – bilety autokarowe sprzedają się bardzo dobrze zwłaszcza na bardziej widowiskowych trasach. Na dodatek współcześni podróżnicy mają coś, czego nie mieli obywatele PRL: wybór. W branży transportu samochodowego istnieje duża konkurencja, dzięki czemu klientowi oferowane są usługi najwyższej jakości. PKS siłą rzeczy musiało dołączyć do rywalizacji. Czy wyszło to organizacji na dobre? Wystarczy kupić bilet i przekonać się samemu.