Gobi jest mniejsza od Sahary, jest wilgotniejsza od Atakamy, mniej zróżnicowana biologicznie od Namib. Jednak jest to najbardziej wysunięta na północ pustynia i obszar najbardziej wyludniony – z wyjątkiem czap lodowych w okolicach podbiegunowych.

Chiński poligon

Nie tylko to sprawia, że Gobi fascynuje badaczy – mamy tu do czynienia z legendarnymi ruinami, ogromnymi wydmami i płaskowyżem Ałaszan, miejscem tak wyludnionym i tak zapomnianym, że ciężko odnaleźć na jego temat jakieś oficjalne informacje. Ma status Chińskiego poligonu rakietowego, a warunki do bytowania również nie zachęcają.

Char Chot to olbrzymia góra naniesionego przez wiatr piasku, który częściowo pokrywa dziewięcio -metrowe mury ogromnej fortecy. Dawniej tętniło tu królewskie życie Czarnego Miasta, stolicy Mongołów. Był rok 1372, a władca Char Baatar stanął przed dramatyczną wizją klęski, gdyż Chińczycy z dynastii Ming okazali się sprytni. Zdobycie fortecy należało do zadań trudnych, a w zasadzie niemożliwych, więc zmienili bieg Czarnej Rzeki i poczekali spokojnie, aż oblężeni mieszkańcy miasta wymrą z pragnienia. Wtedy wdarli się do środka i wyrżnęli w pień tych, którzy w jakiś sposób przeżyli. Stąd miejscowe legendy o duchach, straszących w ruinach.

Ałaszan daje się poznać jako kraina wydm i to tych najwyższych, bo ich wysokość czasem przekracza 350 metrów. Specyfika tego miejsca jest zaskakująca – między mega – wydmami znajdują się jeziora. Ten obszar, zajmujący około 44 tysiące kilometrów kwadratowych jest niemal wyludniony, a ci, którzy tu mieszkają, rzadko widują podróżników czy turystów, niemniej potrafią organizować odpowiednie ekspedycje. Co ciekawe, w przeciwieństwie do obszarów leśnych, czy wodnych, pustynie się wciąż rozrastają. Gobi także i to spory problem dla władz i naukowców, degradacja ziemi rocznie pochłania około 7 miliardów dolarów.

Czyni się starania, aby temu zapobiegać, ale jak na tak suchym terenie uczynić zieloną krainę? Nieliczne miasta nie zostały przysypane piaskiem tylko poprzez naturalne bariery z drzew. Ludzie uciekają do cywilizacji, ostatni pasterze, żyjący tak, jak żyli ich przodkowie w czasach Czyngis-Chana, niedługą umrą, zabierając tradycję i swój sposób życia do grobu. Ałaszan, jak i cała Gobi wciąż kryje w sobie wiele tajemnic, jest znakomitym miejscem dla rozwoju turystyki, jednak jeśli już ktoś interesuje się tą pustynią, to przeważnie w kryteriach zagrożenia dla środowiska.